Inspiracje

"Szczęście jest kwestią nawyku" (Arystoteles). Codziennie przypominam sobie, jaki piękny jest świat, ilu wokół jest dobrych ludzi i cieszę się z ich szczęścia. Dzięki temu też jestem szczęśliwa!


  SKOMENTUJ

KSIĄŻKA POJAWI SIE WKRÓTCE

tajemneKregiOkladka.jpgMaks i Karolina byli rodzeństwem od dwunastu lat, to znaczy od momentu, gdy dwuletniemu Maksowi urodziła się siostrzyczka. Maks umiał już chodzić, układać klocki i biegać z innymi dziećmi po placu zabaw i zupełnie nie rozumiał, jaki może mieć użytek z wrzeszczącej, leżącej w wózku małej istoty. Obejrzał ją raz i drugi i uznał swym dwuletnim rozumkiem, że siostra absolutnie do niczego się nie nadaje i jedynie zakłóca porządek dnia. Nie mógł już wychodzić do piaskownicy, kiedy tylko chciał i mama musiała dzielić swój czas między nich. Użyteczność owej nowej istoty objawiła mu się dopiero pewnego słonecznego dnia, gdy tuż po przeprowadzce do nowego domu, mama zostawiła Maksa i wózek z tym dziwnym dzieckiem w ogrodzie. Sama rozpakowywała coś w kuchni, a trzyletni wówczas Maks i roczna Karolinka zostali w ogródku pod opieką Tenora.

                  Tenor był niezwykle rozumnym kundlem, aczkolwiek jego imię nijak się miało do jego wyglądu i płci. Po pierwsze okazało się, że Tenor jest suczką. Po drugie wcale nie szczekała ona tenorem lecz basem – głośno, głęboko i przerażająco. (…) Do czego służą raczkujące siostry, Maks odkrył, gdy jednego dnia tenor „zmienił” Karolinie pieluchę i umył ją jak psie szczenię. Od tego czasu Maks uwielbiał wołać Tenora ilekroć spod Karoliny wydobywał się dziwny zapach a mam znajdowała pieluchy pochowane przez psa w najprzeróżniejszych miejscach.

Teraz rodzeństwo miało odpowiednio dwanaście i czternaście lat i Maks był dla swojej siostry autorytetem w wielu sprawach. Oczywiście kłócili się jak każde rodzeństwo. Maks notorycznie wrzucał lalki Karoliny do pudła, by mieć miejsce na swoje samochody i rakiety kosmiczne. Karolina zaś odwdzięczała mu się tym samym, zajmując cały stolik i podłogę pluszakami, a półki książkami w ckliwych okładkach. Niemniej podziwiała Maksa za jego odwagę i to, że stawał w jej obronie, gdy ktoś w szkole jej dokuczał. Maks natomiast podziwiał Karolinę za to, że była znacznie mniej wkurzająca od sióstr jego kumpli. W przeciwieństwie do innych dziewczynek w tym wieku, nie robiła mu obciach, noszeniem kolorowych sukienek. Zdecydowanie wolała dżinsy i miała krótko ściętą czuprynę, dzięki czemu po pokoju przynajmniej nie walały się spinki i gumki do włosów. (…)

(Na wakacje rodzeństwo wybrało się na Kaszuby i zatrzymali w starym domku należącym do rodziny Tomka, syna leśniczego i niezłego rozrabiaki. Była tam również Klara, tzw. dziewczyna z dobrego domu, która właśnie postanowiła się zbuntować. Nadeszła Noc Świętojańska i Tomek zabrał kolegów do magicznego kręgu w Odrach.)

- Strasznie dużo tu ludzi – szepnął Tomek. – Chodźcie, pokaże wam inny krąg. Może tam nie będzie takich tłumów

- A rodzice? – spytała Klara.

- Popatrz, jacy są zajęci sobą – szepnął. – Nie warto im przeszkadzać. Chodźcie.

- Weźmy ze sobą Tenora – powiedział Maks i gwizdnął cicho na psa

                  Pobiegli za Tomkiem. Przez wysokie sosny widzieli niebo usiane gwiazdami. Las w końcu zgęstniał i gałęzie zasłoniły niebo.

- To tutaj – powiedział Tomek, pokazując palcem przed siebie

                  Przedarli się przez kłujące krzaki pachnącego jałowca i znaleźli na polanie. Przed sobą zobaczyli krąg, mniejszy niż ten, przy którym zostawili rodziców, ale i tak duży. Miał około dwudziestu metrów średnicy i był zbudowany z gładko ociosanych głazów mniej więcej półmetrowej wysokości. Jedne kamienie były mniejsze, drugie większe, razem tworzyły intrygującą całość.

- Myślicie, że to ludzie je tak oszlifowali? – spytała Klara. – Czy też wiatr i woda?

- Na początku pewnie ludzie – odparł filozoficznie Maks – a potem to już przyroda, w końcu stoją tu od co najmniej dwóch tysięcy lat

                  Karolina weszła do kręgu i… I wtedy to zobaczyła. Nie umiała powiedzieć, co to jest, ale przed jej oczami migotał zimnym, niebieskim blaskiem ognisty krąg, nie za duży lecz wystarczający, by mogło wejść do niego cztery osoby. Nie wiedziała, czy Tenor też to widzi, lecz najpewniej wyczuwał coś niezwykłego, bo zawył donośnie.

- Widzicie to? – spytała, pokazując dłonią dziwne zjawisko.

- Co? – spytali i też weszli do kręgu.

                  W momencie, gdy Maks znalazł się środku, jego oczom ukazał się ten sam widok, co siostrze.

- Ja cię… – wyszeptał. – Co to jest?

- O czym wy mówicie? – spytała przestraszona Klara

- No, jak to? Nie widzisz? – spytała Karolina.

- Co mamy widzieć? – zapytał zdenerwowany niewiadomą Tomek

- No, to – pokazała palcem. – Krąg, niebieski, ze światła!

- A tam, zmyślasz, żeby mnie przestraszyć – powiedziała Klara.

- Nie zmyślam. Popatrz dobrze – rzekła, biorąc Klarę za rękę.

                  W tym momencie Klara również zobaczyła świetlisty krąg. Wpatrywała się w niego ze zdumieniem. Po chwili puściła rękę Karoliny i krąg zniknął.

- Jak to możliwe? – spytała. – Gdy mnie trzymałaś, to go widziałam, a teraz nie.

                  Karolina pokręciła zdumiona głową i ponownie wzięła ją za rękę.

- Widzisz? – spytała.

- Widzę...

                  Maks złapał Tomka i ten również zobaczył niezwykłe światło.

- Wchodzimy w nie? – spytał podekscytowany.

- Powinniśmy już wracać, rodzice będą się martwić – szepnęła Klara.

- Ale z ciebie tchórz! – burknął Tomek. – Jak chcesz, to wracaj. A my sprawdzimy, co to jest, dobra? – spojrzał na Maksa.

                  Maks palił się do rozwiązania zagadki równie mocno co Tomek. Spojrzał na siostrę. Karolina nie chciała być gorsza od brata, więc skinęła głową.

- Wchodzę w to – wyszeptała. Poczuła dreszcz na plecach i nie wiedziała, czy był to lęk przed nieznanym, chęć przygody czy chłód nocy. Pewnie wszystkiego po trochu. Spojrzała na Klarę.

- No? – spytała. – Zrobisz raz coś bez zezwolenia mamy?

- Idę – powiedziała odważnie Klara i mocniej ścisnęła jej dłoń.

                  Tomek złapał rękę Karoliny z drugiej strony i trzymając się, razem weszli w niebieskie światło. A Tenor natychmiast wskoczył za nimi.

                  Przez moment poczuli się, jakby patrzyli na świat przez taflę wody. Odwrócili się, by zobaczyć miejsce, skąd przyszli, ale kamienny krąg w lesie gdzieś zniknął. Powietrze za nimi zamigotało. Czuli jak tunel światła otacza ich całkowicie z każdej strony. Nie było początku ani końca tej dziwnej przestrzeni. Po chwili poczuli się, jakby przybyli gdzieś z dalekiej podróży. Spojrzeli do przodu. Nadal stali w kręgu, ale wyglądał trochę inaczej. Trawa była w nim wydeptana, jakby wiele stóp tędy chodziło. Krąg, do którego weszli w Noc Świętojańską na Kaszubach, był porośnięty zieloną, bujną trawą, gdyż był rezerwatem przyrody. Ten, w którym znajdowali się teraz, robił wrażenie uczęszczanego i często używanego. I w dodatku, przed nimi pojawił się dziwny człowiek.

                  Był to starzec o długiej, siwej brodzie i włosach białych jak księżyc świecący nad nimi. Była noc, ale dużo jaśniejsza niż ta, którą zostawili za sobą. Miał na sobie białą tunikę do ziemi, przewiązaną sznurem w pasie. U sznura zwisały różnej wielkości woreczki i pęczki ziół. Na szyi mężczyzna nosił wisior z bursztynu, w którego lecznicze moce wierzył zapewne równie głęboko jak pozostałe ludy w tamtych czasach i wiele osób żyjących dziś. Ale w jakich czasach się znaleźli? Z pewnością mężczyzna nie pochodził z XXI wieku…

Starzec podpierał się kijem wysokim jak on sam, zrobionym z jakiejś gałęzi. W świetle księżyca i gwiazd dostrzegli, że zbliża się ku nim z radosnym uśmiechem. Mimo to cofnęli się o krok, cały czas mocno trzymając się za ręce.

- Nie bójcie się – powiedział starzec. – Witajcie, Wędrowcy. Jestem Strażnikiem Kręgu. Zwą mnie Gideon.

Agnieszka Podolecka wraz z córkami Wiktorią i Dagmarą.

Kupując tę książkę, wspierasz nastoletnie pisarki!

 

Maks i Karolina byli rodzeństwem od dwunastu lat, to znaczy od momentu, gdy dwuletniemu Maksowi urodziła się siostrzyczka. Maks umiał już chodzić, układać klocki i biegać z innymi dziećmi po placu zabaw i zupełnie nie rozumiał, jaki może mieć użytek z wrzeszczącej, leżącej w wózku małej istoty. Obejrzał ją raz i drugi i uznał swym dwuletnim rozumkiem, że siostra absolutnie do niczego się nie nadaje i jedynie zakłóca porządek dnia. Nie mógł już wychodzić do piaskownicy, kiedy tylko chciał i mama musiała dzielić swój czas między nich. Użyteczność owej nowej istoty objawiła mu się dopiero pewnego słonecznego dnia, gdy tuż po przeprowadzce do nowego domu, mama zostawiła Maksa i wózek z tym dziwnym dzieckiem w ogrodzie. Sama rozpakowywała coś w kuchni, a trzyletni wówczas Maks i roczna Karolinka zostali w ogródku pod opieką Tenora.

                  Tenor był niezwykle rozumnym kundlem, aczkolwiek jego imię nijak się miało do jego wyglądu i płci. Po pierwsze okazało się, że Tenor jest suczką. Po drugie wcale nie szczekała ona tenorem lecz basem – głośno, głęboko i przerażająco. (…) Do czego służą raczkujące siostry, Maks odkrył, gdy jednego dnia tenor „zmienił” Karolinie pieluchę i umył ją jak psie szczenię. Od tego czasu Maks uwielbiał wołać Tenora ilekroć spod Karoliny wydobywał się dziwny zapach a mam znajdowała pieluchy pochowane przez psa w najprzeróżniejszych miejscach.

Teraz rodzeństwo miało odpowiednio dwanaście i czternaście lat i Maks był dla swojej siostry autorytetem w wielu sprawach. Oczywiście kłócili się jak każde rodzeństwo. Maks notorycznie wrzucał lalki Karoliny do pudła, by mieć miejsce na swoje samochody i rakiety kosmiczne. Karolina zaś odwdzięczała mu się tym samym, zajmując cały stolik i podłogę pluszakami, a półki książkami w ckliwych okładkach. Niemniej podziwiała Maksa za jego odwagę i to, że stawał w jej obronie, gdy ktoś w szkole jej dokuczał. Maks natomiast podziwiał Karolinę za to, że była znacznie mniej wkurzająca od sióstr jego kumpli. W przeciwieństwie do innych dziewczynek w tym wieku, nie robiła mu obciach, noszeniem kolorowych sukienek. Zdecydowanie wolała dżinsy i miała krótko ściętą czuprynę, dzięki czemu po pokoju przynajmniej nie walały się spinki i gumki do włosów. (…)

(Na wakacje rodzeństwo wybrało się na Kaszuby i zatrzymali w starym domku należącym do rodziny Tomka, syna leśniczego i niezłego rozrabiaki. Była tam również Klara, tzw. dziewczyna z dobrego domu, która właśnie postanowiła się zbuntować. Nadeszła Noc Świętojańska i Tomek zabrał kolegów do magicznego kręgu w Odrach.)

- Strasznie dużo tu ludzi – szepnął Tomek. – Chodźcie, pokaże wam inny krąg. Może tam nie będzie takich tłumów.

- A rodzice? – spytała Klara.

- Popatrz, jacy są zajęci sobą – szepnął. – Nie warto im przeszkadzać. Chodźcie.

- Weźmy ze sobą Tenora – powiedział Maks i gwizdnął cicho na psa.

                  Pobiegli za Tomkiem. Przez wysokie sosny widzieli niebo usiane gwiazdami. Las w końcu zgęstniał i gałęzie zasłoniły niebo.

- To tutaj – powiedział Tomek, pokazując palcem przed siebie.

                  Przedarli się przez kłujące krzaki pachnącego jałowca i znaleźli na polanie. Przed sobą zobaczyli krąg, mniejszy niż ten, przy którym zostawili rodziców, ale i tak duży. Miał około dwudziestu metrów średnicy i był zbudowany z gładko ociosanych głazów mniej więcej półmetrowej wysokości. Jedne kamienie były mniejsze, drugie większe, razem tworzyły intrygującą całość.

- Myślicie, że to ludzie je tak oszlifowali? – spytała Klara. – Czy też wiatr i woda?

- Na początku pewnie ludzie – odparł filozoficznie Maks – a potem to już przyroda, w końcu stoją tu od co najmniej dwóch tysięcy lat.

                  Karolina weszła do kręgu i… I wtedy to zobaczyła. Nie umiała powiedzieć, co to jest, ale przed jej oczami migotał zimnym, niebieskim blaskiem ognisty krąg, nie za duży lecz wystarczający, by mogło wejść do niego cztery osoby. Nie wiedziała, czy Tenor też to widzi, lecz najpewniej wyczuwał coś niezwykłego, bo zawył donośnie.

- Widzicie to? – spytała, pokazując dłonią dziwne zjawisko.

- Co? – spytali i też weszli do kręgu.

                  W momencie, gdy Maks znalazł się środku, jego oczom ukazał się ten sam widok, co siostrze.

- Ja cię… – wyszeptał. – Co to jest?

- O czym wy mówicie? – spytała przestraszona Klara.

- No, jak to? Nie widzisz? – spytała Karolina.

- Co mamy widzieć? – zapytał zdenerwowany niewiadomą Tomek.

- No, to – pokazała palcem. – Krąg, niebieski, ze światła!

- A tam, zmyślasz, żeby mnie przestraszyć – powiedziała Klara.

- Nie zmyślam. Popatrz dobrze – rzekła, biorąc Klarę za rękę.

                  W tym momencie Klara również zobaczyła świetlisty krąg. Wpatrywała się w niego ze zdumieniem. Po chwili puściła rękę Karoliny i krąg zniknął.

- Jak to możliwe? – spytała. – Gdy mnie trzymałaś, to go widziałam, a teraz nie.

                  Karolina pokręciła zdumiona głową i ponownie wzięła ją za rękę.

- Widzisz? – spytała.

- Widzę…

                  Maks złapał Tomka i ten również zobaczył niezwykłe światło.

- Wchodzimy w nie? – spytał podekscytowany.

- Powinniśmy już wracać, rodzice będą się martwić – szepnęła Klara.

- Ale z ciebie tchórz! – burknął Tomek. – Jak chcesz, to wracaj. A my sprawdzimy, co to jest, dobra? – spojrzał na Maksa.

                  Maks palił się do rozwiązania zagadki równie mocno co Tomek. Spojrzał na siostrę. Karolina nie chciała być gorsza od brata, więc skinęła głową.

- Wchodzę w to – wyszeptała. Poczuła dreszcz na plecach i nie wiedziała, czy był to lęk przed nieznanym, chęć przygody czy chłód nocy. Pewnie wszystkiego po trochu. Spojrzała na Klarę.

- No? – spytała. – Zrobisz raz coś bez zezwolenia mamy?

- Idę – powiedziała odważnie Klara i mocniej ścisnęła jej dłoń.

                  Tomek złapał rękę Karoliny z drugiej strony i trzymając się, razem weszli w niebieskie światło. A Tenor natychmiast wskoczył za nimi.

                  Przez moment poczuli się, jakby patrzyli na świat przez taflę wody. Odwrócili się, by zobaczyć miejsce, skąd przyszli, ale kamienny krąg w lesie gdzieś zniknął. Powietrze za nimi zamigotało. Czuli jak tunel światła otacza ich całkowicie z każdej strony. Nie było początku ani końca tej dziwnej przestrzeni. Po chwili poczuli się, jakby przybyli gdzieś z dalekiej podróży. Spojrzeli do przodu. Nadal stali w kręgu, ale wyglądał trochę inaczej. Trawa była w nim wydeptana, jakby wiele stóp tędy chodziło. Krąg, do którego weszli w Noc Świętojańską na Kaszubach, był porośnięty zieloną, bujną trawą, gdyż był rezerwatem przyrody. Ten, w którym znajdowali się teraz, robił wrażenie uczęszczanego i często używanego. I w dodatku, przed nimi pojawił się dziwny człowiek.

                  Był to starzec o długiej, siwej brodzie i włosach białych jak księżyc świecący nad nimi. Była noc, ale dużo jaśniejsza niż ta, którą zostawili za sobą. Miał na sobie białą tunikę do ziemi, przewiązaną sznurem w pasie. U sznura zwisały różnej wielkości woreczki i pęczki ziół. Na szyi mężczyzna nosił wisior z bursztynu, w którego lecznicze moce wierzył zapewne równie głęboko jak pozostałe ludy w tamtych czasach i wiele osób żyjących dziś. Ale w jakich czasach się znaleźli? Z pewnością mężczyzna nie pochodził z XXI wieku…

Starzec podpierał się kijem wysokim jak on sam, zrobionym z jakiejś gałęzi. W świetle księżyca i gwiazd dostrzegli, że zbliża się ku nim z radosnym uśmiechem. Mimo to cofnęli się o krok, cały czas mocno trzymając się za ręce.

- Nie bójcie się – powiedział starzec. – Witajcie, Wędrowcy. Jestem Strażnikiem Kręgu. Zwą mnie Gideon.

Agnieszka Podolecka wraz z córkami Wiktorią i Dagmarą.

Kupując tę książkę, wspierasz nastoletnie pisarki!

Le cause di erezioni levitra costo confezione mattutine non ricetta medica per levitra sono ancora chiare.

Aumenta osu generico levitra anche la probabilita del ricorso alla violenza per ricetta medica per levitra la conquista di una compagna:

Farmagalenica snc e una societa che gestisce un motore di ricerca per le farmacie italiane che preparano farmaci in levitra a basso costo levitra generico acquisto on line laboratorio (detti “farmaci galenici”); tra i tantissimi farmaci che vengono preparati, da un po’ di tempo alcune farmacie aderenti a farmagalenica snc preparano e vendono cannabis sativa (nello specifico, varieta bedrocan e bediol, vedi articoli relativi alla possibilita di acquistare in italia cannabis per uso medicinale – terapeutico).

Avete bisogno di farle sapere quanto desiderate che kamagra prescrizione medica lei comprar viagra cialis and kamagra resti a casa vostra senza sembrare insistente o imbranato oppure, peggio ancora, bisognoso.

Paragonato al placebo, luso quotidiano di corticosteroidi per il controllo e la prevenzione degli attacchi asmatici ha determinato una riduzione di circa cialis kamagra viagra mezzo centimetro di crescita kamagra 20 mg costo in altezza nei bambini nel corso dei primi 12 mesi di somministrazione, ma solo nel 14% degli studi la valutazione e proseguita lungo un anno intero.

Tra aspetti del comportamento kamagra in italia il fattore piu frequente e comunque l’inabilita a dove comprare kamagra online riconoscere quello che generalmente viene chiamato il “punto di non ritorno”,ossia quel particolare attimo che precede l’eiaculazione che una volta superato non permette piu di avere controllo su di essa.

Il farmaco verra introdotto nelle best place to buy levitra online prossime settimane quando costa levitra nei principali mercati europei, primo fra tutti la germania.

I propecia generico online 1.300 pazienti coinvolti nellanalisi commentata da prescrire hanno pero riferito solo un lieve miglioramento sul dolore sciatico rispetto al placebo acquistare propecia generico e nessun vantaggio significativo sulla disabilita a distanza di un anno.

A) il dosaggio della pillola deve diminuire con l’aumentare dell’eta b) se avete meno di 25 anni la vostra prima pillola non viagra on line vendita deve essere una pillola a basso dosaggio ormonale c) la pillola “migliore” per miglior sito per acquistare viagra voi e quella che rispetta il vostro profilo ormonale e vi da meno problemi.

Per le parole chiave (solo in inglese) usare i termini viagra generico vendita online del medical subjects heading (mesh) di medline/pubmed.

Highlights