Inspiracje

"Szczęście jest kwestią nawyku" (Arystoteles). Codziennie przypominam sobie, jaki piękny jest świat, ilu wokół jest dobrych ludzi i cieszę się z ich szczęścia. Dzięki temu też jestem szczęśliwa!


  SKOMENTUJ

Często jestem pytana, jakie książki czytam. Ludzie chcą wiedzieć, czy są podobne do tych, które sama piszę. Tak, zdecydowanie lubię książki, które prócz ciekawej akcji dają mi szansę dowiedzenia się czegoś nowego lub zgłębienia tajemnic duszy. Polecam Wam więc kilka książek, które zapadły mi w pamięć. Taką książką numer 1 jest dla mnie

„Niebiańska przepowiednia” (James Redfield) – W Peru odkryte zostają starożytne dokumenty. Opowiadają o przebudzeniu, jakie dokona się w ludzkich duszach i umysłach na przełomie er, właśnie teraz. Mówią o tym, że żaden przypadek nie jest czystym przypadkiem, staje na naszej drodze, byśmy mogli się czegoś o sobie nauczyć. Fantastyczna książka łącząca ze sobą przygodę, myślenie New Age i pragnienie wewnętrznej harmonii; powieść pomagająca zajrzeć w głąb siebie i dostrzec w życiu sens. Polecam również drugą część pt. „Dziesiąte wtajemniczenie”, powieść na temat reinkarnacji, uczuć i uczynków, które podążają za nami do następnego życia. To książka nieśmiertelnik, będzie aktualna nawet za tysiąc lat.

Ostatnie lata to dla mnie intensywny czas poznawania samej siebie. Na studiach pasjonowałam się psychologią, potem zarzuciłam (niestety) tę dziedzinę wiedzy, ale powróciłam;-) I odkryłam dwie wspaniałe książki, które każda kobieta powinna przeczytać obowiązkowo, a która niejednemu mężczyźnie pomogłaby zrozumieć, o co nam właściwie chodzi. Są to „Biegnąca z wilkami” i „Tęsknota silnej kobiety za silnym mężczyzną”. Zacznę od tej drugiej, bo tytuł jest wielce mylący, ale tak miało być – autorka chciała się z nami podroczyć. Bynajmniej nie jest to podręcznik om tym, jak poderwać faceta.

„Tęsknota silnej kobiety za silnym mężczyzną” (Maja Storch) – Autorka jest psychoterapeutką i w swojej książce analizuje bajkę o dziewczynce bez rąk. Jest to stara opowieść, której rozumienie zatraciliśmy wraz z rozwojem cywilizacji. Dawnie mądrość przekazywana była w sposób metaforyczny; im człowiek starszy tym więcej rozumiał. My w bajce o Czerwonym Kapturku widzimy tylko Kapturka i wilka, zewnętrzną część historii; nie dostrzegamy inicjacyjnych tajemnic, bo żyjemy szybko, b czytamy dzieciom bajki w 5 minut, by je położyć do łóżka, zamiast je przedyskutować, odkryć drugie dno. Maja Storch odkrywa to drugie dno im pokazuje krok po kroku, jak rozwija się kobieta, nasze emocje, uczucia, jak odnaleźć swoje słabości i lęki i jak spojrzeć na nie z zewnątrz. A jak już będziemy wiedziały kim jesteśmy i czego chcemy od życia, wtedy będziemy umiały wybrać odpowiedniego mężczyznę i wejść w szczęśliwy związek.

„Biegnąca z wilkami” (Clarissa Poncola Estés) – to jeszcze więcej opowieści, bajek i mitów, które analizuje amerykańska psycholog i cantadora (zbieraczka opowieści). Autorka zbierała opowieści przez ponad 20 lat i poddaje je analizie na rozmaite sposoby. Większość z nich zawiera archetypy, czy wątki, które pojawiają się we wszystkich kulturach świata. Bez względu na religię i obyczajowość pokazują one podstawowe pragnienia i lęki człowieka i próby radzenia sobie z nimi. Ta książka to wspaniała opowieść o kobietach i naszej sile, której często nie jesteśmy świadome. A przy okazji znakomicie się ja czyta, bo w końcu któż nie lubi opowieści…

Gdy sięgnęłam po książki Dalajlamy, oczekiwałam wykładów o buddyzmie. Tymczasem okazało się, ze Dalajlama to pełen ciepłego poczucia humoru człowiek, którego nauki zbieżne są z najnowszymi osiągnięciami psychologii.

„Sztuka szczęścia” (Dalajlama i H.C. Cutler) to ciepła opowieść o człowieku. Już sama dedykacja dla czytelnika „Obyś odnalazł szczęście” nastraja optymistycznie. Słowa Dalajlamy, że człowiek rodzi się po to, by być szczęśliwym, były dla mnie prawdziwym odkryciem. Przecież wychowałam się w kraju, w którym człowiek rodzi się po to, by dźwigać krzyż! Dalajlama ma odwrotne mniemanie na temat sensu życia. I ostrzega, by nie mylić szczęścia z przyjemnością, bo to dwie różne sprawy. W mądry sposób na miarę XXI wieku wyjaśnia, jak odnaleźć siebie, sens życia w takim a nie innym otoczeniu, jak pokonywać cierpienie, radzić sobie z gniewem i złymi emocjami i osiągać wewnętrzną harmonię. Pokazuje jak doceniać samego siebie bez popadania w pychę, jak kochać bez przesady, jak pomagać nie rozleniwiając, jak dawać i nie oczekiwać nagrody. Po lekturze „Sztuki szczęścia” poczułam się spokojna. Wspaniała uczta dla ducha!

Powieści… Czego szukam w powieściach? Nie tylko rozrywki, także wiedzy. Uwielbiam autorów, którzy potrafią to łączyć, np. zabrać mnie na egzotyczną wycieczkę lub w zupełnie inne czasy, wciągnąć w losy bohaterów a jednocześnie nauczyć czegoś o świecie. Dlatego sama też piszę takie powieści, książki, które są zarówno wypoczynkiem jak i źródłem wiedzy. Oto kilka moich ulubionych powieści:

„Tygrysie Wzgórza” (Sarita Mandanna) – książka zwana niepotrzebnie (bo nie wymaga porównań i reklamy) indyjskim „Przeminęło z wiatrem”. Jest to wspaniała opowieść o miłości i dojrzewaniu, książka, która wciągnie i mężczyzn i kobiety, skłoni czytelnika do zastanowienia się nad życiem i da dużo radości;-) Bohaterami są piękna Devi, pogromca tygrysa Maću i przyjaciel Devi z dzieciństwa Devana. Trójkąt miłosny, który prowadzi do katastrofy, u źródeł której leży decyzja jednego człowieka, misjonarza Gunderda, który dostrzega talenty Devany i panicznie boi się własnego homoseksualizmu. Początkowo mentorsko-uczniowska relacja przekształca się jednak w obsesyjną myśl, by Devana pozostał z nim na zawsze, stał się chrześcijaninem i szerzył wiarę wśród „pogan”. Odmawia więc Devanie stypendium w Oksfordzie i posyła na studia w Indiach. Nieszczęścia, które spotykają tam chłopca, zamieniają życie wszystkich wokół – Devi, Maću, ich rodzin, dzieci, nawet ziemi. „Tygrysie Wzgórza” to jednak książka pozytywna. Pokazuje walkę ludzi o szczęście, niezwykłość ich czynów w dążeniu do celu, feministyczną, prawie niespotykaną postawę Devi. Autorka wspaniale opisuje Indie przełomu XIX i XX wieku. Czuć zapachy dżungli, pól kawowych, egzotycznych kwiatów, burzy i tropikalnego upału. Niuanse codziennego życia indyjskiej prowincji wciągają nas od pierwszej strony, dosłownie przenosimy się do innego świata. Cudowna podróż duchowa!

„Labirynt” (Kate Mosse) – Opowieść o przeznaczeniu, miejscu człowieka w historii, miłości i zdradzie, rozgrywająca się w Langwedocji czasów Katarów i XXI wieku. Langwedocja to moja ulubiona część Francji i czytając tę książkę, widziałam oczyma wyobraźni każdy opisany kamień. W 2005 roku Alice odkrywa dwa szkielety w grocie w Pirejenach. Grota oznaczona jest symbolem labiryntu, symbolem, który 800 lat wcześniej stał się kryjówką dla potężnej tajemnicy… Lubię dwupłaszczyznowe powieści, a „Labirynt” taki jest. Średniowiecze miesza się ze współczesnością, losy bohaterów przeplatają się, trzymając czytelnika w napięciu. Świetna akcja i najlepszy sposób na poznanie historii tajemniczej krainy na południu Europy. „Grobowiec” tej samej autorki jest równie zaczarowany. Losy bohaterów widoczne są w kartach tarota, a jednak… każdy ma wolną wole i może zawalczyć o swoją przyszłość. Mosse maluje portret kobiet, które odkrywają własną siłę: Léonie pod koniec XIX wieku musi szybko dojrzeć i stawić czoła szalonemu mordercy i zagadce grobowca, którego historia pisana jest krwią niewinnych ofiar, Meredith, współczesna pisarka i naukowiec, odkrywa historię Leonie i dzięki dziwnej więzi z dawno zmarłą dziewczyną odkrywa siebie i swoje miejsce w życiu. Wspaniała powieść, której akcja toczy się głównie w okolicach tajemniczego Carcassonne w Langwedocji i, od której nie można się oderwać!

„Cień wiatru” (Carlos Ruiz Zafón) – Zafón ma niezwykły dar łączenia rzeczywistości z magią w taki sposób, ze czytelnik nie wie, gdzie przebiega granica. Czy jeszcze jest w Barcelonie, czy już w krainie fantazji? W „Cieniu wiatru” autor zabiera nas do niezwykłego budynku, Cmentarza Zapomnianych Książek, w którym można ukryć cenną, niebezpieczną lub drogą sercu książkę. Podczas pierwszej wizyty można też jedną książkę sobie wybrać, choć nie wiadomo, czy to przypadkiem książka nie wybiera nowego właściciela… Głównym bohaterem jest Daniel, najpierw jako chłopiec, potem dorosły mężczyzna, który pragnie odnaleźć tajemniczego autora, Juliana Caraxa. Losy bohaterów wplecione są w historyczne perypetie Barcelony XX wieku, podobnie jak i w innych powieściach tworzących barcelońską sagę: „Grze anioła” i „Więźniu nieba”. Wspaniałą lekturą jest również „Pałac Północy”, którego akcja rozgrywa się w międzywojennej Kalkucie. Miała to być powieść dla młodzieży, ale wciągnie niejednego dorosłego. Jedyną książką Zafóna jaka mi się nie podobała jest „marina”. Jest po prostu obrzydliwa, opowiada o szalonym naukowcu, który wiedziony nienawiscią tworzy żywe trupy. Zupełnie nie mój klimat.

„Ósemka” (Katherine Neville) – To, co uwielbiam w książkach Neville to wplatanie postaci historycznych w akcję powieści. W VIII w.n.e. Karol Wielki otrzymał komplet szachów, który zawierał w sobie tajemnicę tak wielką, że doprowadzał graczy do utraty zmysłów, więc został ukryty. W czasie Rewolucji Francuskiej szachy znów wypłynęły na karty historii i od tamtej pory trwa krwawa bitwa, w której figurami są ludzie. W latach ’70 XX wieku amerykańska specjalistka od komputerów, Catherine, wyrusza do Algierii, by stworzyć system komputerowy dla raczkującego OPEC, organizacji, która włada ropą naftową i chce zacząć dyktować swoje warunki Zachodowi. Nie wie, że to tylko przykrywka do walki o szachy sprzed wieków, szachy, których sekret daje władzę na wieki… „Ósemka” to pasjonujący thriller historyczny i kopalnia wiedzy na temat szachów, Północnej Afryki, Francji czasów rewolucji i wielu innych... A przy okazji opowieść o zmysłowej miłości. To jedna z tych książek, które czytałam kilka razy;-) Niedawno pokazał się sequel „Ósemki” pt. „Gra”. Córka Catherine musi rozwikłać zagadkę zniknięcia swojej matki, uciekać przed ludźmi, którzy za wszelką okazję chcą ją odnaleźć i poznać historię swojej rodziny, gdyż jest kluczem do jej własnej historii.

„Past Caring” (Robert Goddard) – To jest powieść, przypominająca brylant. Błyszczy, jest lekka i piękna a jednocześnie rzetelna historycznie do bólu. Akcja zaczyna się w czasach sufrażystek i I wojny światowej, opowiada życie ludzi do czasów dzisiejszych, wplątuje je w historię i miota bohaterami po świecie. Kilka postaci to osoby rzeczywiste (np. Churchil), które autor świetnie wkomponował w losy głównych bohaterów. Anglia, RPA, Madera – miejsca i historia a przy tym szybka, pełna nieoczekiwanych, lecz logicznych zwrotów akcja. Po polsku ukazało się kilka innych książek tego autora. Wszystkie polecam jako znakomitą lekturę sensacyjną.

„Maja” (Jostein Gaadner) – „Jesteśmy zagadką, której nikt nie zgaduje”. Proste i prawdziwe. Bohater książki wyrusza na Fidżi, gdzie znajduje się linia zmiany daty. Zbliża się nowe millenium. Ze spotkanymi tam ludźmi wiedzie grę – dyskusję, ale najbardziej pouczające a zarazem zabawne rozmowy toczy z... gekonem Gordonem, który odmawia zejścia z butelki jego ulubionego ginu. Jest to pełna niezwykłych przemyśleń powieść, śmieszna, wzruszająca, próbująca znaleźć odpowiedź na najgłębsze pytania. Jest to jednocześnie historia trudnej miłości, przemyśleń dojrzałego mężczyzny na temat związków. Już sam pomysł rozmowy z wyrośniętym, przeinteligentnym gekonem już jest powodem, by tę książkę przeczytać!

„Gonić króliczka” (Mariola Zaczyńska) – Jest to powieść zupełnie inna niż wszystkie wymienione. Tym razem nie szukałam wiedzy o świecie ani historii lecz potrzebowałam książki, która mnie rozweseli i poprawi humor. I to był strzał w dziesiątkę! Króliczek wywołuje u mnie salwy śmiechu. Perypetie marzącej o miłości, młodej pisarki, którą walczące feministki uznały za swą duchową przywódczynię wbrew jej woli, powodują, że bohaterka żyje w swego rodzaju Matriksie, gdzie jej odczucia nikogo nie interesują, a oczekiwania względem niej pakują ją w coraz to nowe tarapaty. Ale daleko tej książce do moralizowania, za to bardzo blisko do doprowadzenia czytelnika do łez śmiechu. Optymistyczna, zabawna historia na ponure chwile, podobnie jak wydana ostatnio druga powieść tej autorki „Jak to robią twardzielki”. Twardzielki nie zawsze są twarde, ale z pewnością zabawne. Bardzo dobrze napisana czarna komedia.

Często jestem pytana, jakie książki czytam. Ludzie chcą wiedzieć, czy są podobne do tych, które sama piszę. Tak, zdecydowanie lubię książki, które prócz ciekawej akcji dają mi szansę dowiedzenia się czegoś nowego lub zgłębienia tajemnic duszy. Polecam Wam więc kilka książek, które zapadły mi w pamięć. Taką książką numer 1 jest dla mnie
„Niebiańska przepowiednia” (James Redfield) – W Peru odkryte zostają starożytne dokumenty. Opowiadają o przebudzeniu, jakie dokona się w ludzkich duszach i umysłach na przełomie er, właśnie teraz. Mówią o tym, że żaden przypadek nie jest czystym przypadkiem, staje na naszej drodze, byśmy mogli się czegoś o sobie nauczyć. Fantastyczna książka łącząca ze sobą przygodę, myślenie New Age i pragnienie wewnętrznej harmonii; powieść pomagająca zajrzeć w głąb siebie i dostrzec w życiu sens. Polecam również drugą część pt. „Dziesiąte wtajemniczenie”, powieść na temat reinkarnacji, uczuć i uczynków, które podążają za nami do następnego życia. To książka nieśmiertelnik, będzie aktualna nawet za tysiąc lat.
Ostatnie lata to dla mnie intensywny czas poznawania samej siebie. Na studiach pasjonowałam się psychologią, potem zarzuciłam (niestety) tę dziedzinę wiedzy, ale powróciłam;-) I odkryłam dwie wspaniałe książki, które każda kobieta powinna przeczytać obowiązkowo, a która niejednemu mężczyźnie pomogłaby zrozumieć, o co nam właściwie chodzi. Są to „Biegnąca z wilkami” i „Tęsknota silnej kobiety za silnym mężczyzną”. Zacznę od tej drugiej, bo tytuł jest wielce mylący, ale tak miało być – autorka chciała się z nami podroczyć. Bynajmniej nie jest to podręcznik om tym, jak poderwać faceta.
„Tęsknota silnej kobiety za silnym mężczyzną” (Maja Storch) – Autorka jest psychoterapeutką i w swojej książce analizuje bajkę o dziewczynce bez rąk. Jest to stara opowieść, której rozumienie zatraciliśmy wraz z rozwojem cywilizacji. Dawnie mądrość przekazywana była w sposób metaforyczny; im człowiek starszy tym więcej rozumiał. My w bajce o Czerwonym Kapturku widzimy tylko Kapturka i wilka, zewnętrzną część historii; nie dostrzegamy inicjacyjnych tajemnic, bo żyjemy szybko, b czytamy dzieciom bajki w 5 minut, by je położyć do łóżka, zamiast je przedyskutować, odkryć drugie dno. Maja Storch odkrywa to drugie dno im pokazuje krok po kroku, jak rozwija się kobieta, nasze emocje, uczucia, jak odnaleźć swoje słabości i lęki i jak spojrzeć na nie z zewnątrz. A jak już będziemy wiedziały kim jesteśmy i czego chcemy od życia, wtedy będziemy umiały wybrać odpowiedniego mężczyznę i wejść w szczęśliwy związek.
„Biegnąca z wilkami” (Clarissa Poncola Estés) – to jeszcze więcej opowieści, bajek i mitów, które analizuje amerykańska psycholog i cantadora (zbieraczka opowieści). Autorka zbierała opowieści przez ponad 20 lat i poddaje je analizie na rozmaite sposoby. Większość z nich zawiera archetypy, czy wątki, które pojawiają się we wszystkich kulturach świata. Bez względu na religię i obyczajowość pokazują one podstawowe pragnienia i lęki człowieka i próby radzenia sobie z nimi. Ta książka to wspaniała opowieść o kobietach i naszej sile, której często nie jesteśmy świadome. A przy okazji znakomicie się ja czyta, bo w końcu któż nie lubi opowieści…
Gdy sięgnęłam po książki Dalajlamy, oczekiwałam wykładów o buddyzmie. Tymczasem okazało się, ze Dalajlama to pełen ciepłego poczucia humoru człowiek, którego nauki zbieżne są z najnowszymi osiągnięciami psychologii.
„Sztuka szczęścia” (Dalajlama i H.C. Cutler) to ciepła opowieść o człowieku. Już sama dedykacja dla czytelnika „Obyś odnalazł szczęście” nastraja optymistycznie. Słowa Dalajlamy, że człowiek rodzi się po to, by być szczęśliwym, były dla mnie prawdziwym odkryciem. Przecież wychowałam się w kraju, w którym człowiek rodzi się po to, by dźwigać krzyż! Dalajlama ma odwrotne mniemanie na temat sensu życia. I ostrzega, by nie mylić szczęścia z przyjemnością, bo to dwie różne sprawy. W mądry sposób na miarę XXI wieku wyjaśnia, jak odnaleźć siebie, sens życia w takim a nie innym otoczeniu, jak pokonywać cierpienie, radzić sobie z gniewem i złymi emocjami i osiągać wewnętrzną harmonię. Pokazuje jak doceniać samego siebie bez popadania w pychę, jak kochać bez przesady, jak pomagać nie rozleniwiając, jak dawać i nie oczekiwać nagrody. Po lekturze „Sztuki szczęścia” poczułam się spokojna. Wspaniała uczta dla ducha!
Powieści… Czego szukam w powieściach? Nie tylko rozrywki, także wiedzy. Uwielbiam autorów, którzy potrafią to łączyć, np. zabrać mnie na egzotyczną wycieczkę lub w zupełnie inne czasy, wciągnąć w losy bohaterów a jednocześnie nauczyć czegoś o świecie. Dlatego sama też piszę takie powieści, książki, które są zarówno wypoczynkiem jak i źródłem wiedzy. Oto kilka moich ulubionych powieści:
„Tygrysie Wzgórza” (Sarita Mandanna) – książka zwana niepotrzebnie (bo nie wymaga porównań i reklamy) indyjskim „Przeminęło z wiatrem”. Jest to wspaniała opowieść o miłości i dojrzewaniu, książka, która wciągnie i mężczyzn i kobiety, skłoni czytelnika do zastanowienia się nad życiem i da dużo radości;-) Bohaterami są piękna Devi, pogromca tygrysa Maću i przyjaciel Devi z dzieciństwa Devana. Trójkąt miłosny, który prowadzi do katastrofy, u źródeł której leży decyzja jednego człowieka, misjonarza Gunderda, który dostrzega talenty Devany i panicznie boi się własnego homoseksualizmu. Początkowo mentorsko-uczniowska relacja przekształca się jednak w obsesyjną myśl, by Devana pozostał z nim na zawsze, stał się chrześcijaninem i szerzył wiarę wśród „pogan”. Odmawia więc Devanie stypendium w Oksfordzie i posyła na studia w Indiach. Nieszczęścia, które spotykają tam chłopca, zamieniają życie wszystkich wokół – Devi, Maću, ich rodzin, dzieci, nawet ziemi. „Tygrysie Wzgórza” to jednak książka pozytywna. Pokazuje walkę ludzi o szczęście, niezwykłość ich czynów w dążeniu do celu, feministyczną, prawie niespotykaną postawę Devi. Autorka wspaniale opisuje Indie przełomu XIX i XX wieku. Czuć zapachy dżungli, pól kawowych, egzotycznych kwiatów, burzy i tropikalnego upału. Niuanse codziennego życia indyjskiej prowincji wciągają nas od pierwszej strony, dosłownie przenosimy się do innego świata. Cudowna podróż duchowa!
„Labirynt” (Kate Mosse) – Opowieść o przeznaczeniu, miejscu człowieka w historii, miłości i zdradzie, rozgrywająca się w Langwedocji czasów Katarów i XXI wieku. Langwedocja to moja ulubiona część Francji i czytając tę książkę, widziałam oczyma wyobraźni każdy opisany kamień. W 2005 roku Alice odkrywa dwa szkielety w grocie w Pirejenach. Grota oznaczona jest symbolem labiryntu, symbolem, który 800 lat wcześniej stał się kryjówką dla potężnej tajemnicy… Lubię dwupłaszczyznowe powieści, a „Labirynt” taki jest. Średniowiecze miesza się ze współczesnością, losy bohaterów przeplatają się, trzymając czytelnika w napięciu. Świetna akcja i najlepszy sposób na poznanie historii tajemniczej krainy na południu Europy. „Grobowiec” tej samej autorki jest równie zaczarowany. Losy bohaterów widoczne są w kartach tarota, a jednak… każdy ma wolną wole i może zawalczyć o swoją przyszłość. Mosse maluje portret kobiet, które odkrywają własną siłę: Léonie pod koniec XIX wieku musi szybko dojrzeć i stawić czoła szalonemu mordercy i zagadce grobowca, którego historia pisana jest krwią niewinnych ofiar, Meredith, współczesna pisarka i naukowiec, odkrywa historię Leonie i dzięki dziwnej więzi z dawno zmarłą dziewczyną odkrywa siebie i swoje miejsce w życiu. Wspaniała powieść, której akcja toczy się głównie w okolicach tajemniczego Carcassonne w Langwedocji i, od której nie można się oderwać!
„Cień wiatru” (Carlos Ruiz Zafón) – Zafón ma niezwykły dar łączenia rzeczywistości z magią w taki sposób, ze czytelnik nie wie, gdzie przebiega granica. Czy jeszcze jest w Barcelonie, czy już w krainie fantazji? W „Cieniu wiatru” autor zabiera nas do niezwykłego budynku, Cmentarza Zapomnianych Książek, w którym można ukryć cenną, niebezpieczną lub drogą sercu książkę. Podczas pierwszej wizyty można też jedną książkę sobie wybrać, choć nie wiadomo, czy to przypadkiem książka nie wybiera nowego właściciela… Głównym bohaterem jest Daniel, najpierw jako chłopiec, potem dorosły mężczyzna, który pragnie odnaleźć tajemniczego autora, Juliana Caraxa. Losy bohaterów wplecione są w historyczne perypetie Barcelony XX wieku, podobnie jak i w innych powieściach tworzących barcelońską sagę: „Grze anioła” i „Więźniu nieba”. Wspaniałą lekturą jest również „Pałac Północy”, którego akcja rozgrywa się w międzywojennej Kalkucie. Miała to być powieść dla młodzieży, ale wciągnie niejednego dorosłego. Jedyną książką Zafóna jaka mi się nie podobała jest „marina”. Jest po prostu obrzydliwa, opowiada o szalonym naukowcu, który wiedziony nienawiscią tworzy żywe trupy. Zupełnie nie mój klimat.
„Ósemka” (Katherine Neville) – To, co uwielbiam w książkach Neville to wplatanie postaci historycznych w akcję powieści. W VIII w.n.e. Karol Wielki otrzymał komplet szachów, który zawierał w sobie tajemnicę tak wielką, że doprowadzał graczy do utraty zmysłów, więc został ukryty. W czasie Rewolucji Francuskiej szachy znów wypłynęły na karty historii i od tamtej pory trwa krwawa bitwa, w której figurami są ludzie. W latach ’70 XX wieku amerykańska specjalistka od komputerów, Catherine, wyrusza do Algierii, by stworzyć system komputerowy dla raczkującego OPEC, organizacji, która włada ropą naftową i chce zacząć dyktować swoje warunki Zachodowi. Nie wie, że to tylko przykrywka do walki o szachy sprzed wieków, szachy, których sekret daje władzę na wieki… „Ósemka” to pasjonujący thriller historyczny i kopalnia wiedzy na temat szachów, Północnej Afryki, Francji czasów rewolucji i wielu innych... A przy okazji opowieść o zmysłowej miłości. To jedna z tych książek, które czytałam kilka razy;-) Niedawno pokazał się sequel „Ósemki” pt. „Gra”. Córka Catherine musi rozwikłać zagadkę zniknięcia swojej matki, uciekać przed ludźmi, którzy za wszelką okazję chcą ją odnaleźć i poznać historię swojej rodziny, gdyż jest kluczem do jej własnej historii.
„Past Caring” (Robert Goddard) – To jest powieść, przypominająca brylant. Błyszczy, jest lekka i piękna a jednocześnie rzetelna historycznie do bólu. Akcja zaczyna się w czasach sufrażystek i I wojny światowej, opowiada życie ludzi do czasów dzisiejszych, wplątuje je w historię i miota bohaterami po świecie. Kilka postaci to osoby rzeczywiste (np. Churchil), które autor świetnie wkomponował w losy głównych bohaterów. Anglia, RPA, Madera – miejsca i historia a przy tym szybka, pełna nieoczekiwanych, lecz logicznych zwrotów akcja. Po polsku ukazało się kilka innych książek tego autora. Wszystkie polecam jako znakomitą lekturę sensacyjną.
„Maja” (Jostein Gaadner) – „Jesteśmy zagadką, której nikt nie zgaduje”. Proste i prawdziwe. Bohater książki wyrusza na Fidżi, gdzie znajduje się linia zmiany daty. Zbliża się nowe millenium. Ze spotkanymi tam ludźmi wiedzie grę – dyskusję, ale najbardziej pouczające a zarazem zabawne rozmowy toczy z... gekonem Gordonem, który odmawia zejścia z butelki jego ulubionego ginu. Jest to pełna niezwykłych przemyśleń powieść, śmieszna, wzruszająca, próbująca znaleźć odpowiedź na najgłębsze pytania. Jest to jednocześnie historia trudnej miłości, przemyśleń dojrzałego mężczyzny na temat związków. Już sam pomysł rozmowy z wyrośniętym, przeinteligentnym gekonem już jest powodem, by tę książkę przeczytać!
„Gonić króliczka” (Mariola Zaczyńska) – Jest to powieść zupełnie inna niż wszystkie wymienione. Tym razem nie szukałam wiedzy o świecie ani historii lecz potrzebowałam książki, która mnie rozweseli i poprawi humor. I to był strzał w dziesiątkę! Króliczek wywołuje u mnie salwy śmiechu. Perypetie marzącej o miłości, młodej pisarki, którą walczące feministki uznały za swą duchową przywódczynię wbrew jej woli, powodują, że bohaterka żyje w swego rodzaju Matriksie, gdzie jej odczucia nikogo nie interesują, a oczekiwania względem niej pakują ją w coraz to nowe tarapaty. Ale daleko tej książce do moralizowania, za to bardzo blisko do doprowadzenia czytelnika do łez śmiechu. Optymistyczna, zabawna historia na ponure chwile, podobnie jak wydana ostatnio druga powieść tej autorki „Jak to robią twardzielki”. Twardzielki nie zawsze są twarde, ale z pewnością zabawne. Bardzo dobrze napisana czarna komedia.Często jestem pytana, jakie książki czytam. Ludzie chcą wiedzieć, czy są podobne do tych, które sama piszę. Tak, zdecydowanie lubię książki, które prócz ciekawej akcji dają mi szansę dowiedzenia się czegoś nowego lub zgłębienia tajemnic duszy. Polecam Wam więc kilka książek, które zapadły mi w pamięć. Taką książką numer 1 jest dla mnie
„Niebiańska przepowiednia” (James Redfield) – W Peru odkryte zostają starożytne dokumenty. Opowiadają o przebudzeniu, jakie dokona się w ludzkich duszach i umysłach na przełomie er, właśnie teraz. Mówią o tym, że żaden przypadek nie jest czystym przypadkiem, staje na naszej drodze, byśmy mogli się czegoś o sobie nauczyć. Fantastyczna książka łącząca ze sobą przygodę, myślenie New Age i pragnienie wewnętrznej harmonii; powieść pomagająca zajrzeć w głąb siebie i dostrzec w życiu sens. Polecam również drugą część pt. „Dziesiąte wtajemniczenie”, powieść na temat reinkarnacji, uczuć i uczynków, które podążają za nami do następnego życia. To książka nieśmiertelnik, będzie aktualna nawet za tysiąc lat.
Ostatnie lata to dla mnie intensywny czas poznawania samej siebie. Na studiach pasjonowałam się psychologią, potem zarzuciłam (niestety) tę dziedzinę wiedzy, ale powróciłam;-) I odkryłam dwie wspaniałe książki, które każda kobieta powinna przeczytać obowiązkowo, a która niejednemu mężczyźnie pomogłaby zrozumieć, o co nam właściwie chodzi. Są to „Biegnąca z wilkami” i „Tęsknota silnej kobiety za silnym mężczyzną”. Zacznę od tej drugiej, bo tytuł jest wielce mylący, ale tak miało być – autorka chciała się z nami podroczyć. Bynajmniej nie jest to podręcznik om tym, jak poderwać faceta.
„Tęsknota silnej kobiety za silnym mężczyzną” (Maja Storch) – Autorka jest psychoterapeutką i w swojej książce analizuje bajkę o dziewczynce bez rąk. Jest to stara opowieść, której rozumienie zatraciliśmy wraz z rozwojem cywilizacji. Dawnie mądrość przekazywana była w sposób metaforyczny; im człowiek starszy tym więcej rozumiał. My w bajce o Czerwonym Kapturku widzimy tylko Kapturka i wilka, zewnętrzną część historii; nie dostrzegamy inicjacyjnych tajemnic, bo żyjemy szybko, b czytamy dzieciom bajki w 5 minut, by je położyć do łóżka, zamiast je przedyskutować, odkryć drugie dno. Maja Storch odkrywa to drugie dno im pokazuje krok po kroku, jak rozwija się kobieta, nasze emocje, uczucia, jak odnaleźć swoje słabości i lęki i jak spojrzeć na nie z zewnątrz. A jak już będziemy wiedziały kim jesteśmy i czego chcemy od życia, wtedy będziemy umiały wybrać odpowiedniego mężczyznę i wejść w szczęśliwy związek.
„Biegnąca z wilkami” (Clarissa Poncola Estés) – to jeszcze więcej opowieści, bajek i mitów, które analizuje amerykańska psycholog i cantadora (zbieraczka opowieści). Autorka zbierała opowieści przez ponad 20 lat i poddaje je analizie na rozmaite sposoby. Większość z nich zawiera archetypy, czy wątki, które pojawiają się we wszystkich kulturach świata. Bez względu na religię i obyczajowość pokazują one podstawowe pragnienia i lęki człowieka i próby radzenia sobie z nimi. Ta książka to wspaniała opowieść o kobietach i naszej sile, której często nie jesteśmy świadome. A przy okazji znakomicie się ja czyta, bo w końcu któż nie lubi opowieści…
Gdy sięgnęłam po książki Dalajlamy, oczekiwałam wykładów o buddyzmie. Tymczasem okazało się, ze Dalajlama to pełen ciepłego poczucia humoru człowiek, którego nauki zbieżne są z najnowszymi osiągnięciami psychologii.
„Sztuka szczęścia” (Dalajlama i H.C. Cutler) to ciepła opowieść o człowieku. Już sama dedykacja dla czytelnika „Obyś odnalazł szczęście” nastraja optymistycznie. Słowa Dalajlamy, że człowiek rodzi się po to, by być szczęśliwym, były dla mnie prawdziwym odkryciem. Przecież wychowałam się w kraju, w którym człowiek rodzi się po to, by dźwigać krzyż! Dalajlama ma odwrotne mniemanie na temat sensu życia. I ostrzega, by nie mylić szczęścia z przyjemnością, bo to dwie różne sprawy. W mądry sposób na miarę XXI wieku wyjaśnia, jak odnaleźć siebie, sens życia w takim a nie innym otoczeniu, jak pokonywać cierpienie, radzić sobie z gniewem i złymi emocjami i osiągać wewnętrzną harmonię. Pokazuje jak doceniać samego siebie bez popadania w pychę, jak kochać bez przesady, jak pomagać nie rozleniwiając, jak dawać i nie oczekiwać nagrody. Po lekturze „Sztuki szczęścia” poczułam się spokojna. Wspaniała uczta dla ducha!
Powieści… Czego szukam w powieściach? Nie tylko rozrywki, także wiedzy. Uwielbiam autorów, którzy potrafią to łączyć, np. zabrać mnie na egzotyczną wycieczkę lub w zupełnie inne czasy, wciągnąć w losy bohaterów a jednocześnie nauczyć czegoś o świecie. Dlatego sama też piszę takie powieści, książki, które są zarówno wypoczynkiem jak i źródłem wiedzy. Oto kilka moich ulubionych powieści:
„Tygrysie Wzgórza” (Sarita Mandanna) – książka zwana niepotrzebnie (bo nie wymaga porównań i reklamy) indyjskim „Przeminęło z wiatrem”. Jest to wspaniała opowieść o miłości i dojrzewaniu, książka, która wciągnie i mężczyzn i kobiety, skłoni czytelnika do zastanowienia się nad życiem i da dużo radości;-) Bohaterami są piękna Devi, pogromca tygrysa Maću i przyjaciel Devi z dzieciństwa Devana. Trójkąt miłosny, który prowadzi do katastrofy, u źródeł której leży decyzja jednego człowieka, misjonarza Gunderda, który dostrzega talenty Devany i panicznie boi się własnego homoseksualizmu. Początkowo mentorsko-uczniowska relacja przekształca się jednak w obsesyjną myśl, by Devana pozostał z nim na zawsze, stał się chrześcijaninem i szerzył wiarę wśród „pogan”. Odmawia więc Devanie stypendium w Oksfordzie i posyła na studia w Indiach. Nieszczęścia, które spotykają tam chłopca, zamieniają życie wszystkich wokół – Devi, Maću, ich rodzin, dzieci, nawet ziemi. „Tygrysie Wzgórza” to jednak książka pozytywna. Pokazuje walkę ludzi o szczęście, niezwykłość ich czynów w dążeniu do celu, feministyczną, prawie niespotykaną postawę Devi. Autorka wspaniale opisuje Indie przełomu XIX i XX wieku. Czuć zapachy dżungli, pól kawowych, egzotycznych kwiatów, burzy i tropikalnego upału. Niuanse codziennego życia indyjskiej prowincji wciągają nas od pierwszej strony, dosłownie przenosimy się do innego świata. Cudowna podróż duchowa!
„Labirynt” (Kate Mosse) – Opowieść o przeznaczeniu, miejscu człowieka w historii, miłości i zdradzie, rozgrywająca się w Langwedocji czasów Katarów i XXI wieku. Langwedocja to moja ulubiona część Francji i czytając tę książkę, widziałam oczyma wyobraźni każdy opisany kamień. W 2005 roku Alice odkrywa dwa szkielety w grocie w Pirejenach. Grota oznaczona jest symbolem labiryntu, symbolem, który 800 lat wcześniej stał się kryjówką dla potężnej tajemnicy… Lubię dwupłaszczyznowe powieści, a „Labirynt” taki jest. Średniowiecze miesza się ze współczesnością, losy bohaterów przeplatają się, trzymając czytelnika w napięciu. Świetna akcja i najlepszy sposób na poznanie historii tajemniczej krainy na południu Europy. „Grobowiec” tej samej autorki jest równie zaczarowany. Losy bohaterów widoczne są w kartach tarota, a jednak… każdy ma wolną wole i może zawalczyć o swoją przyszłość. Mosse maluje portret kobiet, które odkrywają własną siłę: Léonie pod koniec XIX wieku musi szybko dojrzeć i stawić czoła szalonemu mordercy i zagadce grobowca, którego historia pisana jest krwią niewinnych ofiar, Meredith, współczesna pisarka i naukowiec, odkrywa historię Leonie i dzięki dziwnej więzi z dawno zmarłą dziewczyną odkrywa siebie i swoje miejsce w życiu. Wspaniała powieść, której akcja toczy się głównie w okolicach tajemniczego Carcassonne w Langwedocji i, od której nie można się oderwać!
„Cień wiatru” (Carlos Ruiz Zafón) – Zafón ma niezwykły dar łączenia rzeczywistości z magią w taki sposób, ze czytelnik nie wie, gdzie przebiega granica. Czy jeszcze jest w Barcelonie, czy już w krainie fantazji? W „Cieniu wiatru” autor zabiera nas do niezwykłego budynku, Cmentarza Zapomnianych Książek, w którym można ukryć cenną, niebezpieczną lub drogą sercu książkę. Podczas pierwszej wizyty można też jedną książkę sobie wybrać, choć nie wiadomo, czy to przypadkiem książka nie wybiera nowego właściciela… Głównym bohaterem jest Daniel, najpierw jako chłopiec, potem dorosły mężczyzna, który pragnie odnaleźć tajemniczego autora, Juliana Caraxa. Losy bohaterów wplecione są w historyczne perypetie Barcelony XX wieku, podobnie jak i w innych powieściach tworzących barcelońską sagę: „Grze anioła” i „Więźniu nieba”. Wspaniałą lekturą jest również „Pałac Północy”, którego akcja rozgrywa się w międzywojennej Kalkucie. Miała to być powieść dla młodzieży, ale wciągnie niejednego dorosłego. Jedyną książką Zafóna jaka mi się nie podobała jest „marina”. Jest po prostu obrzydliwa, opowiada o szalonym naukowcu, który wiedziony nienawiscią tworzy żywe trupy. Zupełnie nie mój klimat.
„Ósemka” (Katherine Neville) – To, co uwielbiam w książkach Neville to wplatanie postaci historycznych w akcję powieści. W VIII w.n.e. Karol Wielki otrzymał komplet szachów, który zawierał w sobie tajemnicę tak wielką, że doprowadzał graczy do utraty zmysłów, więc został ukryty. W czasie Rewolucji Francuskiej szachy znów wypłynęły na karty historii i od tamtej pory trwa krwawa bitwa, w której figurami są ludzie. W latach ’70 XX wieku amerykańska specjalistka od komputerów, Catherine, wyrusza do Algierii, by stworzyć system komputerowy dla raczkującego OPEC, organizacji, która włada ropą naftową i chce zacząć dyktować swoje warunki Zachodowi. Nie wie, że to tylko przykrywka do walki o szachy sprzed wieków, szachy, których sekret daje władzę na wieki… „Ósemka” to pasjonujący thriller historyczny i kopalnia wiedzy na temat szachów, Północnej Afryki, Francji czasów rewolucji i wielu innych... A przy okazji opowieść o zmysłowej miłości. To jedna z tych książek, które czytałam kilka razy;-) Niedawno pokazał się sequel „Ósemki” pt. „Gra”. Córka Catherine musi rozwikłać zagadkę zniknięcia swojej matki, uciekać przed ludźmi, którzy za wszelką okazję chcą ją odnaleźć i poznać historię swojej rodziny, gdyż jest kluczem do jej własnej historii.
„Past Caring” (Robert Goddard) – To jest powieść, przypominająca brylant. Błyszczy, jest lekka i piękna a jednocześnie rzetelna historycznie do bólu. Akcja zaczyna się w czasach sufrażystek i I wojny światowej, opowiada życie ludzi do czasów dzisiejszych, wplątuje je w historię i miota bohaterami po świecie. Kilka postaci to osoby rzeczywiste (np. Churchil), które autor świetnie wkomponował w losy głównych bohaterów. Anglia, RPA, Madera – miejsca i historia a przy tym szybka, pełna nieoczekiwanych, lecz logicznych zwrotów akcja. Po polsku ukazało się kilka innych książek tego autora. Wszystkie polecam jako znakomitą lekturę sensacyjną.
„Maja” (Jostein Gaadner) – „Jesteśmy zagadką, której nikt nie zgaduje”. Proste i prawdziwe. Bohater książki wyrusza na Fidżi, gdzie znajduje się linia zmiany daty. Zbliża się nowe millenium. Ze spotkanymi tam ludźmi wiedzie grę – dyskusję, ale najbardziej pouczające a zarazem zabawne rozmowy toczy z... gekonem Gordonem, który odmawia zejścia z butelki jego ulubionego ginu. Jest to pełna niezwykłych przemyśleń powieść, śmieszna, wzruszająca, próbująca znaleźć odpowiedź na najgłębsze pytania. Jest to jednocześnie historia trudnej miłości, przemyśleń dojrzałego mężczyzny na temat związków. Już sam pomysł rozmowy z wyrośniętym, przeinteligentnym gekonem już jest powodem, by tę książkę przeczytać!
„Gonić króliczka” (Mariola Zaczyńska) – Jest to powieść zupełnie inna niż wszystkie wymienione. Tym razem nie szukałam wiedzy o świecie ani historii lecz potrzebowałam książki, która mnie rozweseli i poprawi humor. I to był strzał w dziesiątkę! Króliczek wywołuje u mnie salwy śmiechu. Perypetie marzącej o miłości, młodej pisarki, którą walczące feministki uznały za swą duchową przywódczynię wbrew jej woli, powodują, że bohaterka żyje w swego rodzaju Matriksie, gdzie jej odczucia nikogo nie interesują, a oczekiwania względem niej pakują ją w coraz to nowe tarapaty. Ale daleko tej książce do moralizowania, za to bardzo blisko do doprowadzenia czytelnika do łez śmiechu. Optymistyczna, zabawna historia na ponure chwile, podobnie jak wydana ostatnio druga powieść tej autorki „Jak to robią twardzielki”. Twardzielki nie zawsze są twarde, ale z pewnością zabawne. Bardzo dobrze napisana czarna komedia.Maintenant, imaginez comment certaines viagra achat en suisse femmes – prix viagra 100 toujours femmes ?

Le cortex prefrontal est prix viagra 50 mg pharmacie connu depuis les travaux de tiihonen, en 1994 , pour acheter viagra pfizer son role de modulation cognitive permettant ou non la diffusion de l’excitation et la progression de l’orgasme.

Ramper, prix viagra 100mg pfizer s’asseoir, se lever, la petite ecole...la nourriture est porteuse de avis acheter viagra ligne tant de messages d’amour, de haine et dattachements...

Avec cet aphrodisiaque, une vie sexuelle pleinement avis acheter viagra ligne satisfaisante ne prix viagra 100mg pfizer se fera pas attendre.

Cette prix viagra en pharmacie conduite d’evitement aura pour effet de reduire les deplacements et activites de la personne ou achat viagra allemagne a ne sortir qu’accompagnee.

Il est rare que ce soit le cas avant lage de 60 ans, la femme etant protegee des problemes cardiovasculaires en raison de ses hormones, a la condition quelle nait aucun acheter viagra andorre facteur de risques.

Cette etude a ete realisee ordonnance cialis aupres dun echantillon de 2.005 personnes, representatif de la population francaise agee de 18 ans et plus, achat cialis andorre interroges du 16 au 24 septembre 2014.

Les hommes qui consomment beaucoup de matieres grasses, en particulier la viande rouge et d’autres sources site francais vente cialis de graisses animales, sont plus susceptibles d’avoir un cialis pour homme prix cancer de la prostate.

Tout de meme, quand une masturbation systematique peut entraver la situation.autrefois les sexologues etaient d’avis qu’il est acheter cialis reunion plus facile d’apprendre a retenir achat cialis andorre l’ejaculation quand on est jeune et que dans ce cas les resultats de l’apprentissage seront plus rapides et plus evidents.

Highlights