Bóg stworzył człowieka na swoje podobieństwo. A to oznacza, ze w każdym z nas jest dobro. Trzeba tylko je w sobie odnaleźć i podzielić się z innymi. Nawet, jeśli nie wierzysz w Boga.
Nie ma dla mnie znaczenia, czy Bóg nazywany jest Bogiem, jakimś imieniem, Wyższą Energią czy Źródłem Życia. Wierzę, że każdy z nas rodzi się z potencjałem miłości i dobra. I nie tylko ludzie – widzę miłość w oczach moich kotów, psów sąsiadów i w innym istotach. Czuję dobrą energię w szumie drzew, w storczykach kwitnących na moim parapecie, w zieleni traw. Nie zawsze tak było. Gdy miałam depresję świat wydawał mi się ciemnym, nieprzyjaznym miejscem, ale na szczęście dostrzegłam jego piękno. Nie był to łut szczęścia, była to ciężka praca. Każdego dnia powtarzałam sobie, ze otacza mnie dobro i miłość, z uporem maniaka. Ima bardziej w to nie wierzyłam, tym częściej to sobie powtarzałam. Siła podświadomości jest niezwykła i w końcu moje świadomie wypowiadane słowa dotarły do mojej podświadomości i zagościły tam na dobre. Teraz już wiem, że świat jest takim, jakim go widzę, a ponieważ chce dostrzegać przede wszystkim piękno i dobre, udaje mi się je dostrzec każdego dnia.
Warto zacząć dzień od dobrej myśli, choćby od podziękowaniu Bogu czy Wszechświatowi za życie i piękno przyrody i postarać się zrobić jeden dobry uczynek dziennie. A wtedy wieczorem łatwiej będzie nam wypowiedzieć pozytywną myśl na dobranoc.

Świat jest tak cudownie różnorodny! Ludzkość wytworzyła tysiące kultur, których poznanie wzbogaca. Czerpię radość z poznawania ich i każdego człowieka. I Tobie też tego życzę :-)

Nietolerancja rodzi się ze strachu, a strach z niewiedzy. Obezwładnia mnie ilość przerażonych ludzi w Polsce: nienawidzą islamu (bo go nie znają i widzą tylko to, co przekazują żądne sensacji media), nienawidzą uchodźców (bo media zamiast pokazać, ze ci ludzie utracili wszystko i żyją w Polsce na skraju ubóstwa w przeludnionych obozach dla uchodźców, pokazują informację, że państwo będzie im wypłacać pieniądze, nienawidzą innych (bo nie chce im się zadać trudu by ich poznać).
Jedni ludzie są dobrzy, inny źli, to jest niezależne od religii i koloru skóry. Ta strona i cała moja praca ma na celu budowanie tolerancji poprzez poznanie innych kultur. Przykro mi, gdy znajduję na Fb i w innych mediach nienawiść. Poznajmy się, to naprawdę ułatwia życie. Poznanie innej kultury wzbogaca, daje radość, bo usuwa strach i przynosi spokój. Nie mówiąc o radościach płynących z  intelektualnego rozwoju. Marzę o świecie, gdzie ludzie będą się poznawać, zamiast odrzucać. Co mogę zrobić dziś? Mogę sama wybierać sobie przyjaciół, tylko pozytywnych ludzi, którzy szukają w innych dobra i sami dzielą się swoim dobrem smile.

„Człowiek rodzi się po to by być szczęśliwy” (Dalaj Lama). Wspólnym celem rodzaju ludzkiego jest dążenie do szczęścia” (Arystoteles). Oczywiście, jeśli ktoś woli dźwigać krzyż zamiast cieszyć się życiem, podarunkiem Boga, to jego decyzja. Ja wybieram szczęście :-)

Gdy po raz pierwszy zobaczyłam słowa Dalaj Lamy sześć lat temu, rozwarłam oczy ze zdumienie. Jak kto!? Cieszyć się życiem? Wychowana w katolickim kraju byłam przesiąknięta poczuciem winy: Jezus umarł na krzyżu, więc my też mamy dźwigać nasze życie jak krzyż, skromność jest cnotą a nie wiara w siebie etc. To jedno zdanie (a następnie cała książka) rozpoczęło we mnie ogromną zmianę, która trwa do dziś. Bunt przeciw regułom i narzucaniu mi sposobu myślenia i życia przeszedł w cudowny proces przemiany wewnętrznej prowadzącej do harmonii, poczucia własnej wartości, wiary w siebie i własną kreatywność oraz w budowanie pewności siebie, której nikt i nic nie zakłóci. Ten proces ciągle trwa i jego nagrodą jest zdecydowanie lepsze samopoczucie i podziw mojej wiecznie zbuntowanej, kwestionującej wszystko młodszej córki. Ostatnio powiedziała (tak z głębi serca): Mamo, ale Ty jesteś kreatywna! Ile Ty rzeczy robisz każdego dnia! I nigdy się nie poddajesz!

Na te słowa warto było czekać 44 lata! smile A więc… proponuję: cieszmy się życiem i żyjmy w zgodzie ze sobą!

„Twoje życie jest za krótkie by marnować je na przeżywaniu życia innych ludzi” (Steve Jobs). Faktycznie, znacznie sensowniej jest przyjrzeć się własnemu życiu i zastanowić się, jakie ono ma być, by mnie uszczęśliwić. W końcu to moje życie, więc ja wybieram śnieżki, po których kroczę.
Od najmłodszych lat słyszymy i wyczuwamy oczekiwania innych. Czasem przechodzimy fazę buntu, ale potem zaczynamy się dostosowywać do wymagań rodziców, małżonków, dzieci, społeczeństwa. Jedna z rzeczy jakie odkryłam po 40-tce (pewnie to strasznie późno, ale lepiej niż wcale) to fakt, że moje życie przeżywam ja, więc nie mam zamiaru go podporządkowywać innym. Jasne, jestem odpowiedzialną matką, ale (na szczęście i własną ciężką pracą) tak ułożyłam sobie relacje z moimi dziewczynkami, ze dopingują mnie do spełniania marzeń. Snuję ambitne plany, opowiadam o nich dzieciom, a one cieszą się, ze mama ma własne życie. To, że całe dorosłe życie podporządkowywałam się innym nie wynikało u mnie z konformizmu, ale ze strachu. A czym jest strach? Zwykłą myślą, złą energia, która nas zatruwa. I to jest dobra wiadomość, bo to oznacza, że można się strachu pozbyć. W moim „Żarze Sahelu” bohaterka staje ze strachem twarzą w twarz i rzuca mu wyzwanie: nie boję się ciebie! Jesteś tylko złą myślą! Odejdź! Też tak zrobiłam i poczułam niesamowite uwolnienie, które teraz pomaga mi wzlatywać coraz wyżej. Nauczyłam się cieszyć każdym dniem i wbrew polskiemu przysłowiu „gdy planujesz Pan Bóg się śmieje”, robię ambitne plany. I wiem, ze gdy skupiam się na realizacji marzeń, cały wszechświat mi sprzyja, bym te marzenia zrealizowała. Czego i Wam życzę!
I mam nadzieję, że ten blog zawsze będzie miejscem wymiany pozytywnej energii i budujących myśli!

Highlights