Inspiracje

"Szczęście jest kwestią nawyku" (Arystoteles). Codziennie przypominam sobie, jaki piękny jest świat, ilu wokół jest dobrych ludzi i cieszę się z ich szczęścia. Dzięki temu też jestem szczęśliwa!


  SKOMENTUJ

Na zdjęciach możecie zobaczyć krajobrazy, ludzi i zwierzęta, którzy stali się dla mnie inspiracją. Te piękne zdjęcia nie są mojego autorstwa, każde podpisane jest nazwiskiem fotografa oraz fragmentem mojej powieści

Na zdjęciu: Tańczący szaman z zachodniej Afryki, zdj. Marietta Jeschke.

"Har Hogon gwałtownie otworzył oczy. Nie lubił wracać z medytacji w tak raptowny sposób, ale dzisiejsza zaniepokoiła go i musiał ją przemyśleć w realnym świecie. (…) Nie miał przyjaciół. Jego lud bał się go, choć podziwiał i szanował. Od czasu, gdy został wybrany na najwyższego szamana, nikt się do niego nie zbliżał. Jego rad zawsze słuchano, jego zdolności jasnowidzenia były wykorzystywane przez wodzów i zwykłych śmiertelników, jego umiejętności leczenia przywracały uśmiech na twarzach matek umierających dzieci, ale ludzie bali się jego mocy."

Na zdjęciu: Ulica w Dakarze, Senegal, zdj. Marcin Wieremiejczuk.

"Dakarska ulica uderzyła ją mieszanką wielu światów – biali i czarni, biedni i bogaci, mieszkańcy willi i bezdomni, wszyscy płynęli ulicami, każdy w swoją stronę. (…) Pomyślała, żeby zadzwonić do Davida i zaprosić go znów do Senegalu, póki tu są. Dobrze się razem bawili, gdy był ostatnio w Dakarze. "

Na zdjęciu: Senegalskie kobiety, Dakar, zdj. Maria Dworak

"Senegal urzekł ją nie tylko piękną przyrodą, ale i przyjaznymi ludźmi.(…) Kobiety nosiły typowe dla tego regionu kolorowe stroje, zazwyczaj sukienki w drobne geometryczne wzory. Kolory były utrzymane w jednej tonacji, ale odcieni i wzorów było tyle, że wydawały się barwne jak rajskie ptaki."

Na zdjęciu: Ubijanie prosa, zdj. Marietta Jeschke

"Zapatrzył się w wodę, gdy pomyślał o dziewczynce, uśmiechnął na wspomnienie, gdy biegała po wsi, chowając się za gliniane ściany domów. Przypomniał sobie, jak wyciągał drzazgi z jej rąk. Dorosła na tyle, by pomagać matce w pracy. Dostała swoją pałkę do rozgniatania prosa i cebuli. Nikt nie tracił czasu na polerowanie drewna, z czasem samo nabierało gładkości w miejscach, gdzie kobiety trzymały kije podczas pracy."

Na zdjęciu: Zebry i antylopy żyją w zgodzie, zdj. Marietta Jeschke.

"I nie podróżuję tyle co mężczyźni, więc nie wiem, czy mogę z nimi konkurować. Ale może zgodziliby się, gdybym napisała kilka krótkich historii na podstawie tego, co mi opowiadają – o błyskawicznych zachodach słońca, o hienach wyjących do księżyca jak wilkołaki w baśniach dla dzieci, (…) o wspaniałych, majestatycznych, choć leniwych lwach i zwinnych,
szybkich jak błyskawice zwiastujące początek pory deszczowej lwicach, polujących na zebry i gazele. Na razie postanowiłam opisać swoje życie, a potem... Kto wie? Może kiedyś odważę się napisać książkę?'

Na zdjęciu: Lwica, zdj. Marietta Jeschke.

"Tutaj również, jak nigdzie indziej, można siedzieć godzinami pod rozgwieżdżonym niebem i rozmawiać o zwierzętach, śmiać się i płakać. I nikt nie zwraca mi uwagi, gdy opowiadam o rannej lwicy, której pomagam wrócić do zdrowia. To było małe lwiątko, które musiało się zgubić matce, albo raczej matka musiała zostać zabita. Lwice to wyjątkowo opiekuńcze matki, bardzo wymagające, uczące swe potomstwo wszystkiego, co im pomoże przetrwać. Ale są jednocześnie troskliwe, w przeciwieństwie do lwów, których potomstwo nie
interesuje w najmniejszym stopniu."

Na zdjęciu: Jeden z wielu szkieletów, jakie można znaleźć na pustyni, zdj. Marian Pajdak

"Głód dokucza mi bardzo, ale staram się o nim nie myśleć. Po południu znalazłam gazelę rozdartą przez jakieś zwierzę. Może lwy? Posiliły się już hieny i sępy też, ale nie miałam wyjścia. Mogę nie znaleźć następnej padliny przez kilka dni. Za kilka dni, jeśli przeżyję, skieruję się na wschód albo w stronę jakiejkolwiek roślinności. (…) Gazela była stara, ale opanowałam wstręt i wsadziłam rękę pod jej skórę. Zachowałam się jak dzikie zwierzę, ale nie mogłam inaczej, głód stał się moim panem, pragnienie nękającym demonem. (…) Mdli mnie, gdy o tym pomyślę, ale chcę żyć."

Na zdjęciu: Drzewo jacarandy, zdj. Adam Wieqiao Mo.

"Ogród był zadbany, niewielki, lecz dający poczucie życia w oazie. Bella od razu zobaczyła w nim swoje ulubione drzewo – po prawej stronie trawnika rosła rozłożysta jacaranda. Korona drzewa przypominała liściasty parasol i rzucała upragniony cień, dzięki czemu trawa pod nim była bardziej zielona niż w odsłoniętych częściach ogrodu. Bella uśmiechnęła się na wspomnienie Pretorii zwanej „miastem jacarand”. W Johannesburgu też miała ulubione ulice ocienione przez te drzewa. Niektóre dorastały do rozmiarów wiekowych dębów i miały koronę tak gęstą, że nie przedzierały się przez nią promienie słońca. Miała ulubioną jacarandę za oknem swego pokoju w RPA i cieszyło ją, że taka sama rośnie w jej nowym ogrodzie."

Na zdjęciu: Dłubanki na Nigrze, zdj. Marian Pajdak).

"Jadąc zatłoczonym busem wzdłuż Nigru, Luqman przyglądał się chłopcu płynącemu kajakiem wydrążonym w pniu drzewa. Dłubanka spokojnie unosiła się na wodzie. Nad rzeką skupiało się życie miasta – czerpano wodę, mężczyźni kąpali się, kobiety prały, dzieci bawiły się radośnie, jak wszystkie dzieci Afryki."

Na zdjęciu: Afrykański krajobraz, zdj. Agnieszka Podolecka

"Kocham Afrykę, jej otwarte przestrzenie, poczucie wolności, które dają. Kocham zapach rozgrzanej ziemi, gdy paruje po deszczu i gdy słońce wysusza ją na pył, a on unosi się w powietrzu. Większość ludzi tego nie lubi, ale mnie nie przeszkadza wszechobecny piasek. Jest łącznikiem między Naturą a nami, przypomnieniem, że wszyscy wywodzimy się z tej samej ziemi i jesteśmy z nią związani – nawet jeśli to połączenie jest męczące. Afryka ma swój niepowtarzalny zapach, zmieniający się wraz z porami dnia i roku, ten zapach towarzyszy mi od czterech lat i stał się częścią mojej rzeczywistości."

Na zdjęciu:  Uliczny handel, Bamako, Mali, zdj. Maria Dworak.

"Samochód podskakiwał na nierównej drodze. Boki asfaltowej szosy topiło słońce i nawierzchnia przypominała dziurawy ser ściekający nierówno po grzance. Na twardej, ubitej ziemi siedzieli żebracy, bawiły się brudne, półnagie dzieci, kwitł handel. Handel w Bamako, podobnie jak w większości miast afrykańskich, odbywał się na ulicy, nie tylko na wielkich targach. Każda cena podlegała negocjacjom i David to lubił."

Na zdjęciu:: targ_Maria Dworak

"W końcu Miss Goddard powiedziała, że mają czas na zwiedzenie targowiska.
– Ale tu wszędzie jest targowisko – zauważył William. – To całe miasto wygląda jak jeden wielki bazar. Widziałaś tu jakiś kawałek bez targowiska? – spytał.
– No, koło meczetu było trochę spokojniej – odparła. – Ale generalnie masz rację. Gdzie się nie obrócisz, tam bazar.
– No to mocno się mnie trzymaj, bo jakoś nie mam zaufania do tych targów. I bądź tak dobra uciekaj na widok szamanów."

Na zdjęciu: Dogońskie kobiety, zdj. Maria Dworak.

"Kobiety z wysiłkiem niosły pranie w stronę rzeki, dźwigając również na plecach dzieci. Był to najpopularniejszy sposób transportowania niemowląt i małych dzieci – wkładały je do chusty lub kawałka materiału, który następnie owijały sobie wokół pasa. A jako że miały
wystające, duże pośladki, dzieciom było wygodnie i nigdy nie płakały. To było najlepsze rozwiązanie. Kobieta mogła pracować i jednocześnie mieć stały kontakt z dzieckiem."

Na zdjęciu: Meczet w Dienne, zdj. Maria Dworak

"Djenne okazało się warte oglądania. Na środku pustyni wyrastały z piasków budowle jak z bajki – najeżony kolcami Wielki Meczet, mniejsze meczety i inne budowle z cegieł pokrytych lokalną gliną. Wszystko pulsowało odcieniami przygaszonej czerwieni, pomarańczu i żółci. Mimo że przed Wielkim Meczetem stała ogromna tablica z napisem Entree Interdite aux Non Musulmans – nie-muzułmanom wstęp wzbroniony – warto było zobaczyć tę zadziwiającą, kolczastą budowlę choćby z zewnątrz."

Na zdjęciu: Niezwykłe skały Bandiagary, zdj. Maria Dworak

"Na północ i wschód od Mopti rozciągała się kraina Dogonów, kraina spowita tajemnicą, niezgłębioną podobno przez żadnego białego. Uskok Bandiagara, najbardziej znane siedlisko Dogonów, wyrastał z żółtawego piasku około osiemdziesięciu kilometrów na wschód od Mopti. Autokar tłukł się niemiłosiernie, ale nie przeszkadzało im to. Z okien widzieli coraz wyższe skały o fantastycznych kształtach, z daleka mogli dostrzec ciemne plamki na jego zboczach – groty i jaskinie. Nawet William przyznał, że taką Afrykę można pokochać."

Na zdjęciu: Skały Bandiagary, zdj. Maria Dworak

"Schodzili w dół. Bella szła przed Williamem. Nagle przystanęła i cofnęła się przerażona. Z czerwonawych skał patrzyły na nich puste oczodoły. Zbielałe w słońcu czaszki zwierząt wisiały przytwierdzone do zboczy gór. Wracali inną drogą niż przyszli i przewodnik nie
przygotował ich na taką niespodziankę."

Na zdjęciu: Timbuktu walczące z pustynią, zdj. Maria Dworak

"Timbuktu powitało ich piaszczystym wiatrem. Pustynia brała w posiadanie miasto i nie zważała na szpalery drzew sadzone, by ją zatrzymać, ani na mury, które miały stawić jej opór. Śpiewała cicho lecz złowrogo, wznosząc tumany piachu i kurzu, zasypując miasta i karawany. Była prawdziwą władczynią tej krainy."

Na zdjęciu: Ozdobne wejście do jednej z bibliotek w Timbuktu, zdj. Maria Dworak

"Magią Timbuktu była jego legenda. Oczom Belli i Williama nie ukazała się „perła pustyni” lecz to, co z niej pozostało. Rzeczy najcenniejsze były poza zasięgiem wzroku – sto pięćdziesiąt tysięcy manuskryptów, spisanych po arabsku, w języku bambara i fulani i zaginionych w piaskach Sahary. Były to pisma koraniczne, podróżnicze, matematyczne, dzieła astronomiczne i przyrodnicze. "

Na zdjęciu: Niezmierzone piaski Sahary, zdj. Marietta Jeschke

"Świtało. Jak okiem sięgnąć, widzieli wokół piasek. Sahara otaczała ich ze wszystkich stron.
– Rozejrzyjcie się dokładnie – powiedział. – Tu nie ma drogi ucieczki. Możecie jechać z nami spokojnie, a jeśli będzie próbowali uciec, zginiecie. Zabijemy was albo zrobi to pustynia."

Na zdjęciu: Niezmierzone piaski Sahary, zdj. Marietta Jeschke

"Świtało. Jak okiem sięgnąć, widzieli wokół piasek. Sahara otaczała ich ze wszystkich stron.
– Rozejrzyjcie się dokładnie – powiedział. – Tu nie ma drogi ucieczki. Możecie jechać z nami spokojnie, a jeśli będzie próbowali uciec, zginiecie. Zabijemy was albo zrobi to pustynia."

Na zdjęciu: Pustynne piaski, zdj. Marietta Jeschke.

"Ustalili, że każde z nich patrzy w inną stronę, tak by objąć wzrokiem jak największą przestrzeń. A obraz przed nimi przypominał wielką piaskownicę, opuszczoną przed wiekami przez giganty. Nawet dla nich musiała być za duża i za sucha. Nie umieli sobie wyobrazić, w jaki sposób można się po niej poruszać i jeszcze odnajdywać drogę."

Na zdjęciu: Zachod slonca zdj Maria Dworak

"– OK... Jestem w Afryce – powiedział, zamykając oczy i udając skupienie. – Jestem w Afryce i jest gorąco, choć niedługo zajdzie słońce, więc będzie chłodniej. Na tym się skoncentruję. (…)Oddycham głęboko... Zaczyna mi się podobać.
Bella zachichotała."

Highlights